SilesiaRunner.pl | Podsumowanie kwietnia 2018
590
post-template-default,single,single-post,postid-590,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode_grid_1300,hide_top_bar_on_mobile_header,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-13.8,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,wpb-js-composer js-comp-ver-5.4.7,vc_responsive

Podsumowanie kwietnia 2018

Początek kwietnia był dla mnie okresem, w którym totalnie obniżyłem objętość treningową i łapałem świeżość przed najważniejszym startem w mojej dotychczasowej przygodzie z bieganiem – 45. Maratonem w Dębnie. Całkowity dystans w tym tygodniu wyniósł ponad 97 km, a składały się na niego głównie treningi „w tlenie”, jeden akcent na bieżni oraz królewski dystans. Był to również okres, w którym standardowo wypłukiwałem glikogen przez pierwsze 3 dni, a następnie od środy aż do startu w maratonie ładowałem węglowodany. Tym oto sposobem zafundowałem sobie huśtawkę nastrojów. Niedziela = maraton. O zmaganiach w Dębnie możecie poczytać w tym artykule – 45. Maraton Dębno.

Po niedzielnym maratonie, przez kolejne 2 dni odpoczywałem. Rolowałem i rozciągałem bolące łydki i analizowałem ten start. Pierwszy „rozruch” zaliczyłem dopiero w środę, w piątek dołożyłem rytmy 10×100/100 i w niedzielę dotleniłem mięśnie na wycieczce biegowej. W porównaniu z objętościami w poprzednich tygodni, totalny relax ! Jadłem do woli, odpuściłem lekko dietę i naklepałem w sumie ponad 58km.

W drugiej połowie kwietnia skończyło się obijanie. Co prawda z objętością treningową dalej schodziłem, ale zacząłem fazę treningów siły biegowej oraz szybkości. Tym oto sposobem zaliczyłem 5 jednostek treningowych, a w tym niedzielne zawody na 10. Fortuna Bieg w Cieszynie. W dniu zawodów odbywały się starty największych maratonów, a w tym narodowe święto biegania – Orlen Warsaw Marathon w Warszawie, gdzie podczas Mistrzostw Polski w Maratonie brał udział mój trener – Tomasz Janusz, a o jego zmaganiach możecie przeczytać TUTAJ. Jako że od rana zaaferowany byłem jego startem, w ogóle nie przywiązywałem wagi do swojego startu. Do ostatniej sekundy, kiedy to przekroczył linię mety w stolicy, siedziałem z telefonem w samochodzie, po czym udałem się na linie startu. Bez pełnej rozgrzewki, stanąłem z Markiem i Piotrkiem na linii startu wraz z… czarnoskórą elitą. Go ! Po dwóch kilometrach kolka… Już wtedy wiedziałem, że nie mam zamiaru kontynuować tego biegu. Postanowiłem dociągnąć na maxa przez kolejne 3 kilometry i zejść z trasy. Ku mojemu zdziwieniu zrobiłem życiówkę na 5km, łamiąc tym samym magiczną barierę 20min/km. Mój wynik to 19:37. Pomimo faktu niedokończenia pełnego dystansu, byłem mega zadowolony z wyniku na atestowanej trasie, z pomiarem co 5km. Suma w tym tygodniu to niecałe 51 kilometrów.

W ostatnim tygodniu, kiedy to zmęczenie pomaratońskie przestało dawać się we znaki, zacząłem na dobre pracę nad siłą i szybkością. Podbiegi, akcent, rytmy i biegi spokojne, dały łącznie ok. 76 kilometrów. Kiedy to na dobre wchodziłem w plan budowania siły, dostałem nieoczekiwaną informację o przesunięciu z listy rezerwowej na listę startową w… Biegu Rzeźnika ! Już dawno zapomniałem o tym, że w okolicach października 2017r. zapisałem się na losowanie wraz z żoną (to jest bieg w parach). Początkowa euforia zamieniła się najpierw w dylemat, a następnie w przerażenie. W końcu to bieg ultra, na dystansie 80 kilometrów i to jeszcze w górach, gdzie ja nigdy nie biegałem. Długa rozmowa z Tomkiem i decyzja… ! 1 czerwca wraz z Tomkiem debiutujemy na IV Festiwalu Biegu Rzeźnika w Bieszczadach… Ale co z planem, co z szybkością, co z siłą biegową ? Mamy tylko miesiąc na przygotowanie do morderczych 80km, gdzie suma podbiegów/zbiegów: D+4000m/D-3900, a limit to 16 godzin. Jedno jest pewne – zapowiada się ciekawy artykuł z przygotowań, nie wspominając o… dniu dziecka 🙂

Kwiecień uważam za kulminacyjny pod względem najważniejszego startu ale w większym stopniu był dla mnie miesiącem, w którym poczułem relax. Może ciśnienie po 8 kwietnia spadło ? Pewnie tak. Końcówka kwietnia sensacyjna pod względem informacji o starcie w Biegu Rzeźnika. Znowu głowa pełna myśli, a starty już przecież zaplanowane. Jak to będzie wyglądało w kolejnych dwóch miesiącach ? Z pewnością intensywnie !

2 komentarze
  • JohnnieRunner
    Posted at 15:51h, 14 maja Odpowiedz

    Tomasz dzięki wielkie za wsparcie! Dzięki temu czułem moc i w chwilach kryzysu byłem mocniejszy! Piona za udany miesiąc!

  • SilesiaRunner.pl | Podsumowanie maja 2018
    Posted at 09:11h, 23 czerwca Odpowiedz

    […] tegorocznych startów docelowych oraz relaxem w dalszej części tego miesiąca, o którym pisałem TUTAJ, w maju przyszedł czas na zbieranie plonów z przygotowań do królewskiego dystansu. Informacja o […]

Liczba komentarzy