SilesiaRunner.pl | Podsumowanie sierpnia 2018
829
post-template-default,single,single-post,postid-829,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode_grid_1300,hide_top_bar_on_mobile_header,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-13.8,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,wpb-js-composer js-comp-ver-5.4.7,vc_responsive

Podsumowanie sierpnia 2018

Sierpień był ostatnim miesiącem przygotowań do wrocławskiego maratonu, który to w tym roku został zaplanowany przez organizatorów na dzień 9 września. Był to okres, w którym tygodniowy kilometraż był zarówno największy, a zarazem okres, w którym z kilometrażu zacząłem schodzić, wchodząc w końcową fazę przygotowań, czyli BPS (bezpośrednie przygotowanie startowe). W miesiącu tym, miałem również zaplanowane rodzinne wakacje czyli okres, w którym musiałem połączyć wypoczynek najbliższych z treningami. Sierpień zatem mogę podzielić na 2 części – pierwsza połowa mocna, aktywna, z dużym kilometrażem i druga, z mniejszą objętością treningową, skoncentrowana na szlifowaniu formy na start docelowy.

Pierwszy tydzień był kontynuacją końcówki lipca, czyli z akcentami zarówno siłowymi, jak i szybkościowymi. Sobotni trening, który z reguły wykonuję na bieżni (4×1,5km w tempie 3`50/km), tym razem zrobiłem na Skałce w Świętochłowicach, gdzie trasę charakteryzuje pętla wokół stawu, o dokładnej długości równej 1 kilometr. Podczas tego treningu towarzyszył mi brat, który w tym czasie robił swój trening. W niedzielę nogi jeszcze czuły ten akcent, ale jako że w okolicach południa wyjeżdżałem na wspomniane wyżej wakacje, musiałem wcześnie rano zrobić jeden z najważniejszych treningów maratończyka – wybieganie. 25 kilometrów tego dnia, zamknęło tydzień z sumaryczną ilością ponad 80 kilometrów.

Kolejny tydzień sierpnia trenowałem już w iście tropikalnych warunkach. Wyspa Majorka zaskoczyła mnie profilami tras, gdzie na próżno szukać płaskiego terenu, więc praktycznie wszystkie elementy w tym tygodniu były realizowane z elementami siły biegowej. Aby treningi były realizowane w najbardziej możliwie komfortowych warunkach, na wszystkie wychodziłem wcześnie rano, kiedy słońce jak i moja wspaniała rodzinka, spała jeszcze w najlepsze. Sobotnie podbiegi na ok. 15% nachyleniu, mocno dały mi popalić, jednak nie przeszkodziło mi to w niedzielnej, 25 kilometrowej wycieczce biegowej. W Hiszpanii nabiegałem łącznie ponad 86km oraz dołożyłem bodajże ok. 6 meczy tenisowych, po 3 sety każde (wygrane :)).

Kolejny tydzień sierpnia był ostatnim, z największą objętością treningową. Po wtorkowym spokojnym, leśnym krosie, w środę przypadał BNP (bieg z narastającą prędkością), który mocno mnie podbudował mentalnie. 5 kilometrów w tempie 4`11/km + 3 kilometry w tempie 3`54/km + 1 kilometr w tempie 3`42, a to wszystko na przerwie 3 minutowej pomiędzy prędkościami. W niedzielę zaliczone ostatnie, najdłuższe wybieganie = 30 kilometrów, w średnim tempie 4’45/km , podczas którego asystowała mi Ola z Oliwką na rowerze. Mocny tydzień, który mega pozytywnie wpłynął na moją psychiczną sferę biegową. Blisko 90 kilometrów w nogach, ale teraz to już tylko z górki. Trzeba przekuć ciężką pracę w formę maratońską.

Końcowe tygodnie sierpnia, to ostatnie szlify formy. Zmniejszony tygodniowy kilometraż, jednak nie schodzę z jakości. Podbiegi i krosy kształtują siłę biegową, czwartkowe akcenty na bieżni utrzymują i poprawiają szybkość a weekendowe wybiegania utrzymują zarówno wytrzymałość, objętość treningowa jak i mentalną stronę treningów. 26 sierpnia miałem brać udział w Biegu Pawłowickim na dystansie 5km, jednak wyjazdowa impreza rodzinna pokrzyżowała plany (a pogoda sprzyjała życiówkom). Pisząc to podsumowanie, jestem przed niedzielnym wybieganiem – 18km, tak więc już wiem, że dwa ostatnie tygodnie sierpnia kończę z ilością wybieganych kilometrów odpowiednio 73 oraz 63, więc jak widać, zbliżam się do apogeum przygotowań…

Sierpień oceniam jako miesiąc, który dużo wniósł do moich przygotowań maratońskich. Treningi w tropikalnej Hiszpanii na krosowych trasach z pewnością oddadzą w postaci siły biegowej oraz wytrzymałości. Śmiało mogę stwierdzić, że widzę kolosalny progres szybkości, wypracowywany  na bieżni lekkoatletycznej. Nigdy wcześniej tak szybko nie biegałem. Nabiegane ponad 340km, poczucie życiowej formy, utrzymanie wagi startowej na poziomie 70kg oraz 100% realizacja planu treningowego – te wszystkie elementy pozwalają mi z optymizmem patrzeć na nadchodzący wielkimi krokami 36. PKO Wrocław Maraton ! Trzymajcie kciuki !

Brak komentarzy

Liczba komentarzy